Moja lista gości

Autorka: Rebecca Serle

Przekład: Agnieszka Brodzik

Dane podstawowe

  • Data premiery: 2021-10-13
  • ISBN: 9788366981454
Cena:
37,91 zł 39,90 zł
Produkt niedostępny

Opis książki Moja lista gości

Gdybyś mogła zjeść kolację w towarzystwie pięciu dowolnych osób, kogo byś zaprosiła i dlaczego?

Swoje trzydzieste urodziny Sabrina planowała świętować standardowo i bez fajerwerków. Każdego roku razem ze swoją przyjaciółką Jessicą spotykały się na urodzinowej kolacji, na której wspominały studenckie życie, plotkowały i wypijały morze wina. Tak miało być i tym razem…
Kiedy Sabb nieco spóźniona dociera na spotkanie, okazuje się, że przy stole czekają już nieżyjący już od lat ojciec, Audrey Hepburn, wykładowca z czasów studenckich oraz były narzeczony.
Jak to możliwe? Jakim cudem znaleźli się oni przy jednym stole? I kto poradzi sobie z tą niezręczną ciszą?

Moja lista gości to słodko-gorzka opowieść o dorastaniu, trudnych pożegnaniach i o tym, że musimy zrozumieć swoją przeszłość, by otworzyć się na przyszłość.

O autorce

Dane szczegółowe

Data premiery: 2021-10-13
ISBN: 9788366981454

Opinie o książce Moja lista gości, Rebecca Serle

5

book w mkesie

03.02.2022

Już kiedyś pisałam, że mam szczęście trafiać na książki, które chwytają za serce. To moje drugie spotkanie z autorką i
kolejny raz napisze, że nie ostatnie. Pisarkę można zaliczyć do grupy osób, które piszą o sprawach bardzo ważnych, ponieważ opierają się na przykładzie własnych doświadczeń. W tej książce na pewno znajdziesz ten złoty środek na swoje bolączki, które obecnie Ciebie męczą. Podczas czytania „Moja lista gości” zastanawiałam się, ile osób, które znam zrobiło sobie taką bądź podobną listę, którą chcieli zrealizować? Moja była kiedyś taka „Osoby z którymi nie warto spędzać czasu” ale to były lata/czasy podstawówki więc młodość, młodość i jeszcze raz „I” :p Tym razem przedstawiam wam Sabrinę która (jak sam tytuł wskazuje) zrobiła/napisała swoją listę życzeń, a na niej znalazły się osoby z którymi chciałaby zjeść kolację. Znalazły się osoby, które były, są obecne w jej życiu, ale i te które odeszły. Opis książki dostępny jest w Internecie więc zachęcam do zapoznania się, bo ja napisze o czymś co mnie najbardziej urzekło w książce. Jeżeli są wśród was osoby, które mają za sobą rozwód rodziców? Co czuje dziecko/osoba, która dowiaduje się, że ich tato/mama odeszła i ułożyła sobie życie z inną osobą i posiada z Nią/Nim dzieci? Uwieźcie mi, że spokój tutaj jest dalece przereklamowany. Strach, ból, żal, gniew ogólnie wszystko to co złe tłoczy się w głowie i nie chce przycichnąć. Jak to jest kochać za bardzo? Czy można kochać za bardzo? Czy według nas życie z kimś kto robi coś innego to znaczy, że kocha mniej? Poświęcił mniej? I tutaj można wyliczyć mnóstwo punktów takich jak „bo ja zrezygnowałam dla Ciebie z tego i tamtego”, „bo ja poświęciłam się i przeprowadziłam” itd. Sabrina i Tobias bardzo się kochają, ale w ich głowach coś się dzieje, lecz wybaczcie, bo historię tego związku zostawię dla was do odkrycia, ale nasz chłopaczek znalazł się na tej liście. Poznasz osoby i historie związane z nimi, ale w gruncie rzeczy książka jest o wybaczaniu, o dawaniu kolejnej szansy, ponieważ jutra może nie być. Kochani Autorka powinna być każdego roku na czele list OHÓW, AHÓW, ponieważ książka pokaże tobie, że dzisiejsza kłótnia z chłopakiem, mężem, córką/synem nie jest ważna, bo jutro możesz już nie mieć szansy na rozmowę z nimi, na przytulenie, na powiedzenie KOCHAM CIEBIE. Popłakałam się i podeszłam do własnej córki zdając sobie sprawę, że dziś za mało przytulałam, za mało było pocałunków. Tzn. robię to codziennie, ale po tej lekturze chciałam jeszcze więcej. Coś wspaniałego i z całego serca dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona za możliwość zrecenzowania tej książki. Bądźcie pewni, że jak mi będzie źle przeczytam jeszcze raz i na pewno znajdę wskazówkę na nurtujące mnie pytanie. Na wszystko przyjdzie pora, na wszystko jest czas, a ten czas jest tu i teraz, nie jutro, nie pojutrze! TERAZ. Z wielkim kochającym sercem polecam autorkę i książkę.
3

zaczytana_olcia

22.12.2021

Gdybyście mogli zaprosić na kolację pięć dowolnych osób (nieważne czy żyją, czy już odeszli z tego świata), kto by to
był? Moja pierwsza myśl - mój dziadek. Na drugim miejscu- Freddie Mercury (#loveofmylife), do tego Stephen King, ten wybitny zespół uzupełnili by jeszcze Irena Kwiatkowska i #kimiraikkonen. Pomysł na książkę uważam za świetny. Dawał naprawdę duże pole do popisu, bo można było z niego wyciągnąć naprawdę wiele. Autorka zaplanowała historię w stylu, w który ja bym nie poszła. Mimo to, czytałam ją z zaangażowaniem. Do czasu. Jak wiele osób wie, uwielbiam wydarzenia dziejące się na dwóch płaszczyznach czasowych. Dodaje to niesamowitej dawki emocji, której nie sposób otrzymać przy ciągłej akcji. Tutaj również otrzymujemy dwie linie - kolację, na której pojawia się naprawdę osobliwy “zestaw” gości,o których myślała główna bohaterka, oraz wydarzenia z jej przeszłości- głównie dotyczące związku Sabriny z Tobiasem. I właśnie w tym odczuwam największy problem. Związek wspomnianych bohaterów był takim rollercoasterem, że momentami nie wiedziałam, czy są razem, czy po ślubie, czy zaraz zjedzą się wzajemnie. Zwyczajnie było tego dla mnie za dużo, i nawet przeplatanie z czasami współczesnymi za bardzo nie uchwyciło tych momentów w spokoju, gdy mogłam po prostu nacieszyć się towarzystwem tych bohaterów. Jednocześnie wplótł się w to wszystko jakiś taki dziwny chaos,przez który nie do końca mogłam wczuć się w przeżycia bohaterów. Brakowało mi także punktu kulminacyjnego rozmowy Sabriny z jej gośćmi. Niby siedzieli razem, mając doskonałą okazję do przegadania leżących na sercach tematów (szczególnie mam tutaj na myśli Sabrinę i jej ojca), ale nie do końca taką szansę wykorzystali. Nie zmienia to faktu, że to naprawdę przyjemna powieść, która może (ale nie musi) pozostawić w czytelnikach dużo ciepła.
3

zaczytana_olcia

22.12.2021

Gdybyście mogli zaprosić na kolację pięć dowolnych osób (nieważne czy żyją, czy już odeszli z tego świata), kto by to
był? Moja pierwsza myśl - mój dziadek. Na drugim miejscu- Freddie Mercury (#loveofmylife), do tego Stephen King, ten wybitny zespół uzupełnili by jeszcze Irena Kwiatkowska i #kimiraikkonen. Pomysł na książkę uważam za świetny. Dawał naprawdę duże pole do popisu, bo można było z niego wyciągnąć naprawdę wiele. Autorka zaplanowała historię w stylu, w który ja bym nie poszła. Mimo to, czytałam ją z zaangażowaniem. Do czasu. Jak wiele osób wie, uwielbiam wydarzenia dziejące się na dwóch płaszczyznach czasowych. Dodaje to niesamowitej dawki emocji, której nie sposób otrzymać przy ciągłej akcji. Tutaj również otrzymujemy dwie linie - kolację, na której pojawia się naprawdę osobliwy “zestaw” gości,o których myślała główna bohaterka, oraz wydarzenia z jej przeszłości- głównie dotyczące związku Sabriny z Tobiasem. I właśnie w tym odczuwam największy problem. Związek wspomnianych bohaterów był takim rollercoasterem, że momentami nie wiedziałam, czy są razem, czy po ślubie, czy zaraz zjedzą się wzajemnie. Zwyczajnie było tego dla mnie za dużo, i nawet przeplatanie z czasami współczesnymi za bardzo nie uchwyciło tych momentów w spokoju, gdy mogłam po prostu nacieszyć się towarzystwem tych bohaterów. Jednocześnie wplótł się w to wszystko jakiś taki dziwny chaos,przez który nie do końca mogłam wczuć się w przeżycia bohaterów. Brakowało mi także punktu kulminacyjnego rozmowy Sabriny z jej gośćmi. Niby siedzieli razem, mając doskonałą okazję do przegadania leżących na sercach tematów (szczególnie mam tutaj na myśli Sabrinę i jej ojca), ale nie do końca taką szansę wykorzystali. Nie zmienia to faktu, że to naprawdę przyjemna powieść, która może (ale nie musi) pozostawić w czytelnikach dużo ciepła.
3

zaczytana_olcia

22.12.2021

Gdybyście mogli zaprosić na kolację pięć dowolnych osób (nieważne czy żyją, czy już odeszli z tego świata), kto by to
był? Moja pierwsza myśl - mój dziadek. Na drugim miejscu- Freddie Mercury (#loveofmylife), do tego Stephen King, ten wybitny zespół uzupełnili by jeszcze Irena Kwiatkowska i #kimiraikkonen. Pomysł na książkę uważam za świetny. Dawał naprawdę duże pole do popisu, bo można było z niego wyciągnąć naprawdę wiele. Autorka zaplanowała historię w stylu, w który ja bym nie poszła. Mimo to, czytałam ją z zaangażowaniem. Do czasu. Jak wiele osób wie, uwielbiam wydarzenia dziejące się na dwóch płaszczyznach czasowych. Dodaje to niesamowitej dawki emocji, której nie sposób otrzymać przy ciągłej akcji. Tutaj również otrzymujemy dwie linie - kolację, na której pojawia się naprawdę osobliwy “zestaw” gości,o których myślała główna bohaterka, oraz wydarzenia z jej przeszłości- głównie dotyczące związku Sabriny z Tobiasem. I właśnie w tym odczuwam największy problem. Związek wspomnianych bohaterów był takim rollercoasterem, że momentami nie wiedziałam, czy są razem, czy po ślubie, czy zaraz zjedzą się wzajemnie. Zwyczajnie było tego dla mnie za dużo, i nawet przeplatanie z czasami współczesnymi za bardzo nie uchwyciło tych momentów w spokoju, gdy mogłam po prostu nacieszyć się towarzystwem tych bohaterów. Jednocześnie wplótł się w to wszystko jakiś taki dziwny chaos,przez który nie do końca mogłam wczuć się w przeżycia bohaterów. Brakowało mi także punktu kulminacyjnego rozmowy Sabriny z jej gośćmi. Niby siedzieli razem, mając doskonałą okazję do przegadania leżących na sercach tematów (szczególnie mam tutaj na myśli Sabrinę i jej ojca), ale nie do końca taką szansę wykorzystali. Nie zmienia to faktu, że to naprawdę przyjemna powieść, która może (ale nie musi) pozostawić w czytelnikach dużo ciepła.
3

zaczytana_olcia

22.12.2021

Gdybyście mogli zaprosić na kolację pięć dowolnych osób (nieważne czy żyją, czy już odeszli z tego świata), kto by to
był? Moja pierwsza myśl - mój dziadek. Na drugim miejscu- Freddie Mercury (#loveofmylife), do tego Stephen King, ten wybitny zespół uzupełnili by jeszcze Irena Kwiatkowska i #kimiraikkonen. Pomysł na książkę uważam za świetny. Dawał naprawdę duże pole do popisu, bo można było z niego wyciągnąć naprawdę wiele. Autorka zaplanowała historię w stylu, w który ja bym nie poszła. Mimo to, czytałam ją z zaangażowaniem. Do czasu. Jak wiele osób wie, uwielbiam wydarzenia dziejące się na dwóch płaszczyznach czasowych. Dodaje to niesamowitej dawki emocji, której nie sposób otrzymać przy ciągłej akcji. Tutaj również otrzymujemy dwie linie - kolację, na której pojawia się naprawdę osobliwy “zestaw” gości,o których myślała główna bohaterka, oraz wydarzenia z jej przeszłości- głównie dotyczące związku Sabriny z Tobiasem. I właśnie w tym odczuwam największy problem. Związek wspomnianych bohaterów był takim rollercoasterem, że momentami nie wiedziałam, czy są razem, czy po ślubie, czy zaraz zjedzą się wzajemnie. Zwyczajnie było tego dla mnie za dużo, i nawet przeplatanie z czasami współczesnymi za bardzo nie uchwyciło tych momentów w spokoju, gdy mogłam po prostu nacieszyć się towarzystwem tych bohaterów. Jednocześnie wplótł się w to wszystko jakiś taki dziwny chaos,przez który nie do końca mogłam wczuć się w przeżycia bohaterów. Brakowało mi także punktu kulminacyjnego rozmowy Sabriny z jej gośćmi. Niby siedzieli razem, mając doskonałą okazję do przegadania leżących na sercach tematów (szczególnie mam tutaj na myśli Sabrinę i jej ojca), ale nie do końca taką szansę wykorzystali. Nie zmienia to faktu, że to naprawdę przyjemna powieść, która może (ale nie musi) pozostawić w czytelnikach dużo ciepła.
3

zaczytana_olcia

22.12.2021

Gdybyście mogli zaprosić na kolację pięć dowolnych osób (nieważne czy żyją, czy już odeszli z tego świata), kto by to
był? Moja pierwsza myśl - mój dziadek. Na drugim miejscu- Freddie Mercury (#loveofmylife), do tego Stephen King, ten wybitny zespół uzupełnili by jeszcze Irena Kwiatkowska i #kimiraikkonen. Pomysł na książkę uważam za świetny. Dawał naprawdę duże pole do popisu, bo można było z niego wyciągnąć naprawdę wiele. Autorka zaplanowała historię w stylu, w który ja bym nie poszła. Mimo to, czytałam ją z zaangażowaniem. Do czasu. Jak wiele osób wie, uwielbiam wydarzenia dziejące się na dwóch płaszczyznach czasowych. Dodaje to niesamowitej dawki emocji, której nie sposób otrzymać przy ciągłej akcji. Tutaj również otrzymujemy dwie linie - kolację, na której pojawia się naprawdę osobliwy “zestaw” gości,o których myślała główna bohaterka, oraz wydarzenia z jej przeszłości- głównie dotyczące związku Sabriny z Tobiasem. I właśnie w tym odczuwam największy problem. Związek wspomnianych bohaterów był takim rollercoasterem, że momentami nie wiedziałam, czy są razem, czy po ślubie, czy zaraz zjedzą się wzajemnie. Zwyczajnie było tego dla mnie za dużo, i nawet przeplatanie z czasami współczesnymi za bardzo nie uchwyciło tych momentów w spokoju, gdy mogłam po prostu nacieszyć się towarzystwem tych bohaterów. Jednocześnie wplótł się w to wszystko jakiś taki dziwny chaos,przez który nie do końca mogłam wczuć się w przeżycia bohaterów. Brakowało mi także punktu kulminacyjnego rozmowy Sabriny z jej gośćmi. Niby siedzieli razem, mając doskonałą okazję do przegadania leżących na sercach tematów (szczególnie mam tutaj na myśli Sabrinę i jej ojca), ale nie do końca taką szansę wykorzystali. Nie zmienia to faktu, że to naprawdę przyjemna powieść, która może (ale nie musi) pozostawić w czytelnikach dużo ciepła.
3

zaczytana_olcia

22.12.2021

Gdybyście mogli zaprosić na kolację pięć dowolnych osób (nieważne czy żyją, czy już odeszli z tego świata), kto by to
był? Moja pierwsza myśl - mój dziadek. Na drugim miejscu- Freddie Mercury (#loveofmylife), do tego Stephen King, ten wybitny zespół uzupełnili by jeszcze Irena Kwiatkowska i #kimiraikkonen. Pomysł na książkę uważam za świetny. Dawał naprawdę duże pole do popisu, bo można było z niego wyciągnąć naprawdę wiele. Autorka zaplanowała historię w stylu, w który ja bym nie poszła. Mimo to, czytałam ją z zaangażowaniem. Do czasu. Jak wiele osób wie, uwielbiam wydarzenia dziejące się na dwóch płaszczyznach czasowych. Dodaje to niesamowitej dawki emocji, której nie sposób otrzymać przy ciągłej akcji. Tutaj również otrzymujemy dwie linie - kolację, na której pojawia się naprawdę osobliwy “zestaw” gości,o których myślała główna bohaterka, oraz wydarzenia z jej przeszłości- głównie dotyczące związku Sabriny z Tobiasem. I właśnie w tym odczuwam największy problem. Związek wspomnianych bohaterów był takim rollercoasterem, że momentami nie wiedziałam, czy są razem, czy po ślubie, czy zaraz zjedzą się wzajemnie. Zwyczajnie było tego dla mnie za dużo, i nawet przeplatanie z czasami współczesnymi za bardzo nie uchwyciło tych momentów w spokoju, gdy mogłam po prostu nacieszyć się towarzystwem tych bohaterów. Jednocześnie wplótł się w to wszystko jakiś taki dziwny chaos,przez który nie do końca mogłam wczuć się w przeżycia bohaterów. Brakowało mi także punktu kulminacyjnego rozmowy Sabriny z jej gośćmi. Niby siedzieli razem, mając doskonałą okazję do przegadania leżących na sercach tematów (szczególnie mam tutaj na myśli Sabrinę i jej ojca), ale nie do końca taką szansę wykorzystali. Nie zmienia to faktu, że to naprawdę przyjemna powieść, która może (ale nie musi) pozostawić w czytelnikach dużo ciepła.
3

zaczytana_olcia

22.12.2021

Gdybyście mogli zaprosić na kolację pięć dowolnych osób (nieważne czy żyją, czy już odeszli z tego świata), kto by to
był? Moja pierwsza myśl - mój dziadek. Na drugim miejscu- Freddie Mercury (#loveofmylife), do tego Stephen King, ten wybitny zespół uzupełnili by jeszcze Irena Kwiatkowska i #kimiraikkonen. Pomysł na książkę uważam za świetny. Dawał naprawdę duże pole do popisu, bo można było z niego wyciągnąć naprawdę wiele. Autorka zaplanowała historię w stylu, w który ja bym nie poszła. Mimo to, czytałam ją z zaangażowaniem. Do czasu. Jak wiele osób wie, uwielbiam wydarzenia dziejące się na dwóch płaszczyznach czasowych. Dodaje to niesamowitej dawki emocji, której nie sposób otrzymać przy ciągłej akcji. Tutaj również otrzymujemy dwie linie - kolację, na której pojawia się naprawdę osobliwy “zestaw” gości,o których myślała główna bohaterka, oraz wydarzenia z jej przeszłości- głównie dotyczące związku Sabriny z Tobiasem. I właśnie w tym odczuwam największy problem. Związek wspomnianych bohaterów był takim rollercoasterem, że momentami nie wiedziałam, czy są razem, czy po ślubie, czy zaraz zjedzą się wzajemnie. Zwyczajnie było tego dla mnie za dużo, i nawet przeplatanie z czasami współczesnymi za bardzo nie uchwyciło tych momentów w spokoju, gdy mogłam po prostu nacieszyć się towarzystwem tych bohaterów. Jednocześnie wplótł się w to wszystko jakiś taki dziwny chaos,przez który nie do końca mogłam wczuć się w przeżycia bohaterów. Brakowało mi także punktu kulminacyjnego rozmowy Sabriny z jej gośćmi. Niby siedzieli razem, mając doskonałą okazję do przegadania leżących na sercach tematów (szczególnie mam tutaj na myśli Sabrinę i jej ojca), ale nie do końca taką szansę wykorzystali. Nie zmienia to faktu, że to naprawdę przyjemna powieść, która może (ale nie musi) pozostawić w czytelnikach dużo ciepła.
3

zaczytana_olcia

22.12.2021

Gdybyście mogli zaprosić na kolację pięć dowolnych osób (nieważne czy żyją, czy już odeszli z tego świata), kto by to
był? Moja pierwsza myśl - mój dziadek. Na drugim miejscu- Freddie Mercury (#loveofmylife), do tego Stephen King, ten wybitny zespół uzupełnili by jeszcze Irena Kwiatkowska i #kimiraikkonen. Pomysł na książkę uważam za świetny. Dawał naprawdę duże pole do popisu, bo można było z niego wyciągnąć naprawdę wiele. Autorka zaplanowała historię w stylu, w który ja bym nie poszła. Mimo to, czytałam ją z zaangażowaniem. Do czasu. Jak wiele osób wie, uwielbiam wydarzenia dziejące się na dwóch płaszczyznach czasowych. Dodaje to niesamowitej dawki emocji, której nie sposób otrzymać przy ciągłej akcji. Tutaj również otrzymujemy dwie linie - kolację, na której pojawia się naprawdę osobliwy “zestaw” gości,o których myślała główna bohaterka, oraz wydarzenia z jej przeszłości- głównie dotyczące związku Sabriny z Tobiasem. I właśnie w tym odczuwam największy problem. Związek wspomnianych bohaterów był takim rollercoasterem, że momentami nie wiedziałam, czy są razem, czy po ślubie, czy zaraz zjedzą się wzajemnie. Zwyczajnie było tego dla mnie za dużo, i nawet przeplatanie z czasami współczesnymi za bardzo nie uchwyciło tych momentów w spokoju, gdy mogłam po prostu nacieszyć się towarzystwem tych bohaterów. Jednocześnie wplótł się w to wszystko jakiś taki dziwny chaos,przez który nie do końca mogłam wczuć się w przeżycia bohaterów. Brakowało mi także punktu kulminacyjnego rozmowy Sabriny z jej gośćmi. Niby siedzieli razem, mając doskonałą okazję do przegadania leżących na sercach tematów (szczególnie mam tutaj na myśli Sabrinę i jej ojca), ale nie do końca taką szansę wykorzystali. Nie zmienia to faktu, że to naprawdę przyjemna powieść, która może (ale nie musi) pozostawić w czytelnikach dużo ciepła.
3

zaczytana_olcia

22.12.2021

Gdybyście mogli zaprosić na kolację pięć dowolnych osób (nieważne czy żyją, czy już odeszli z tego świata), kto by to
był? Moja pierwsza myśl - mój dziadek. Na drugim miejscu- Freddie Mercury (#loveofmylife), do tego Stephen King, ten wybitny zespół uzupełnili by jeszcze Irena Kwiatkowska i #kimiraikkonen. Pomysł na książkę uważam za świetny. Dawał naprawdę duże pole do popisu, bo można było z niego wyciągnąć naprawdę wiele. Autorka zaplanowała historię w stylu, w który ja bym nie poszła. Mimo to, czytałam ją z zaangażowaniem. Do czasu. Jak wiele osób wie, uwielbiam wydarzenia dziejące się na dwóch płaszczyznach czasowych. Dodaje to niesamowitej dawki emocji, której nie sposób otrzymać przy ciągłej akcji. Tutaj również otrzymujemy dwie linie - kolację, na której pojawia się naprawdę osobliwy “zestaw” gości,o których myślała główna bohaterka, oraz wydarzenia z jej przeszłości- głównie dotyczące związku Sabriny z Tobiasem. I właśnie w tym odczuwam największy problem. Związek wspomnianych bohaterów był takim rollercoasterem, że momentami nie wiedziałam, czy są razem, czy po ślubie, czy zaraz zjedzą się wzajemnie. Zwyczajnie było tego dla mnie za dużo, i nawet przeplatanie z czasami współczesnymi za bardzo nie uchwyciło tych momentów w spokoju, gdy mogłam po prostu nacieszyć się towarzystwem tych bohaterów. Jednocześnie wplótł się w to wszystko jakiś taki dziwny chaos,przez który nie do końca mogłam wczuć się w przeżycia bohaterów. Brakowało mi także punktu kulminacyjnego rozmowy Sabriny z jej gośćmi. Niby siedzieli razem, mając doskonałą okazję do przegadania leżących na sercach tematów (szczególnie mam tutaj na myśli Sabrinę i jej ojca), ale nie do końca taką szansę wykorzystali. Nie zmienia to faktu, że to naprawdę przyjemna powieść, która może (ale nie musi) pozostawić w czytelnikach dużo ciepła.

Podsumowanie

1
x0
2
x0
3
x9
4
x0
5
x1
4,20

Booktrailery

Zobacz
Za cenę śmierci

Premiera01-06-2022

Zobacz
Gabinet luster

25,74 zł 42,90 zł

Zobacz
Wstyd

25,74 zł 42,90 zł

Bestsellery

25,74 zł 42,90 zł

23,60 zł 42,90 zł

25,74 zł 42,90 zł

23,94 zł 39,90 zł