Aktualności

Przeczytaj fragment
16.04.2020

Przeczytaj fragment "W kolorze wrzosu" Karoliny Wilczyńskiej

Udostępniamy Wam fragment „W kolorze wrzosu” Karoliny Wilczyńskiej. To już siódmy tom serii „Rok na Kwiatowej”, tym razem opowieść skupia się na Danucie. Czy ambitna pani adwokat przestanie wreszcie udawać, że jej życie jest idealne, a ona doskonale nad wszystkim panuje? Książka miała premierę 15.04.

 

– W porządku. – Skinęła głową. – Ale trochę głupio wyglądałabyś, mówiąc do siebie, więc pozwól, że zostanę.

Uśmiechnęłam się, bo rozbawiła mnie tą wizją. Chyba dzięki temu złapałam odrobinę równowagi i dalej opowiadałam już trochę bardziej składnie, z większym namysłem dobierając słowa.

– Kiedy urodził się Misiek, przeszłam na pół etatu. W sumie i tak robiłam to, co dawniej, ale część pracy zabierałam do domu. Miałam oko na syna, a to było dla mnie priorytetem. Ryszard w tym czasie rozwijał kancelarię i zdobywał uznanie. Doskonale zarabiał, mogłam urządzać mieszkanie i zapewniać Miśkowi wszystko, czego potrzebował. Mąż wracał do domu późno, ale nie miałam pretensji, bo rozumiałam, że pracuje. Jeździliśmy razem na wakacje, spędzaliśmy weekendy na wypadach za miasto. Wydawało się, że wszystko jest w porządku, a ja czułam dumę. Miałam idealne życie, tak jak chciałam. Starałam się ze wszystkich sił, ale widziałam, że warto. Wszyscy nam zazdrościli, naprawdę. A ja nosiłam wysoko głowę, bo przecież miałam ku temu
powody.

Kelnerka przyniosła wodę i wypiłam kilka szybkich łyków.

– I tak sobie żyłam – spokojna, spełniona i zadowolona – do dnia, w którym Misiek po raz pierwszy pojechał na wycieczkę. Był w pierwszej klasie, bardzo to przeżywałam
i nie mogłam się doczekać jego powrotu. Postanowiłam pójść po Ryszarda do kancelarii i zaproponować, żebyśmy razem odebrali małego. Jestem pewna, że domyślasz się dalszego ciągu. – Westchnęłam. – Zastałam go z asystentką. Robili to na mahoniowym biurku pokrytym zielonym suknem. Chcesz wiedzieć, jak zareagowałam? Cóż, nie jestem z tego dumna, bo nie udało mi się zachować wyniośle i z klasą. – Uśmiechnęłam się smutno. – Chwyciłam pierwsze, co wpadło mi w ręce, a była to doniczka z wrzosem, i rzuciłam tym prosto w niego. Do dziś pamiętam zdziwione i zaskoczone spojrzenie Ryszarda, gdy odwrócił głowę. I pisk tej dziewczyny. A także fioletowe kwiaty wrzosu leżące na parkiecie między kawałkami rozbitej doniczki.

Przerwałam na chwilę, żeby zebrać myśli. Wspomnienie tamtych chwil za każdym razem bolało tak samo.

 

Karolina Wilczyńska